Skojarzenia

Często spotykam się z sytuacjami, w których kiedy słyszę jak na imię swemu maluchowi dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej ludzka reakcja. Nierzadko zdarza się także, że chce mi się ryczeć, jestem zdruzgotany, zażenowany, po prostu nie mogę tego przyswoić. O smaku się ponoć nie sprzecza, to co może nie podobać się mojej osobie, inni mają prawo uważać za doskonałość – i odwrotnie. Rzecz jednak w tym, że myślę, że co poniektóre imiona tak dogłębnie wryte są w naszych głowach, tak bezdyskusyjnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, że wielkim ryzykiem jest chrzczenie tak swych podopiecznych, które dodatkowo noszą nasze nazwisko. Spotkałem się np. z maluchem o imieniu Adolf, i na pewno nie był z Niemiec. W swoim życiu miałem okazję podać rękę Albinowi, który ani trochę nie miał śnieżnobiałej skóry oraz Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie udzielając się w czasopiśmie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej Polski często pokazują się także ludzie o dźwięcznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także nowy prezydent Komorowski – czy wam też coś tu nie pasuje? Jeżeli rozchodzi się o płeć piękną, moja przyjaciółka ma na imię Genowefa i nawet nie pytajcie czy ma na nazwisko Pigwa. Jest również Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, niegroźnym szczurkiem, którego umieszcza się w terrarium, no i Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez aparat dźwiękowy. Myślę, że im dłużej i bardziej rodzice dumają nad imionami dla swych maluchów, tym bardziej dramatyczne są tego skutki.

This entry was posted on sobota, Październik 15th, 2011 at 13:26 and is filed under Bez kategorii, Hobby. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply